Kategorie: Wszystkie | ciekawostki | inne śmieszne | śmieszne zdjęcia
RSS

ciekawostki

niedziela, 06 czerwca 2010

 

Kiedy 35-letnia Tracy Denise Roberson została przyłapana przez męża na igraszkach miłosnych z kochankiem najwyraźniej spanikowała i zamiast przyznać się do oczywistej zdrady zaczęła szlochać i tłumaczyć, że właśnie została zgwałcona.

 

Nie mogła jednak przewidzieć, że mąż sięgnie po broń i postanowi własnoręcznie wymierzyć sprawiedliwość. Przerażony „gwałciciel” Devin LaSalle próbował ratować się ucieczką, ale jeden ze strzałów oddanych w kierunku jego furgonetki okazał się być śmiertelny.

 

Ława przysięgłych postanowiła przedstawić pani Roberson zarzuty o nieumyślne spowodowanie śmierci. Ta sama ława zdecydowała o nie stawianiu zarzutów morderstwa jej mężowi.

 

Profesor Mark Olser, obecnie wykładający prawo na Baylor University, w przeszłości długoletni prokurator federalny twierdzi, że ze zrozumiałych przyczyn ława przysięgłych współczuje mężowi i stara się postawić na jego miejscu: „Nie jest trudno mi wyobrazić ich tok myślenia. Większość ludzi nie miałoby oporów przed oddaniem strzału do kogoś kto skrzywdził ich żonę lub dzieci”.

 

„Jeśli wpadłbym na kogoś obcego w moim własnym domu, to naprawdę nie mógłbym ręczyć za swoje zachowanie. Najprawdopodobniej postąpiłbym dokładnie tak samo” - mówi 33-letni Juan Muniz, mieszkaniec podmiejskiego sąsiedztwa w Dallas, gdzie rozegrała się tragedia.

 

Tego typu historie z życia wzięte, są doskonałym potwierdzeniem starego porzekadła, że kłamstwo nie popłaca. Pani Roberson grozi nie tylko od 2 do 20 lat więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci ale również dodatkowe 6 miesięcy za fałszywe zawiadomienie o gwałcie.

 

Dziwić może brak jakikolwiek zarzutów postawionych mężowi, ale jak twierdzi zastępca prokuratora okręgowego Sean Colston prawo w stanie Texas dopuszcza uniewinnienie jeśli istnieje „uzasadnione podejrzenie, że popełniane akcje są niezbędne w celu ochrony własnej – nawet jeśli po czasie podejrzenia te okazują się nieprawdziwe”.

 

Pan Roberson miał niewątpliwie wiele szczęścia, że mieszka w Stanach Zjednoczonych. Polski system sądowy wykazałby zdecydowanie mniejsze zrozumienie w obliczu podobnej „wpadki”. Postaram się śledzić losy tej nietypowej historii i dam znać tutaj na blogu, jak tylko pojawią się jakieś nowe, ciekawe wieści.

 

sobota, 22 maja 2010

Pieniądze zostały ukryte wewnątrz ścian, walizek i szaf w domu położonym w jednej z najlepszych dzielnic miasta Meksyk. Pochodzą ze sprzedaży metaamfetaminy i jej pochodnych na terenie Stanów Zjednoczonych.

DEA wraz z Meksykańskimi służbami specjalnymi pracowały przez rok nad schwytaniem przestępców.

Podczas nalotu zarekwirowanych zostało również 8 luksusowych samochodów, 7 sztuk broni palnej oraz przyrząd do wytwarzania pigułek. Wszystko to działo się w zamkniętej dzielnicy Lomas de Chapultepec, którą zamieszkują głównie magnaci biznesu oraz ambasadorzy oraz inni dyplomaci. Siedem osób zostało aresztowanych na 3 miesiące.

Pomijając dolary, służby znalazły również 200,000 euro oraz 160,000 pesos.

Meksykański prokurator generalny Eduardo Medina Mora stwierdził w swoim oświadczeniu, że pieniądze były powiązane z największą siecią obrotu pseudoefedryny (najważniejszy składnik metaamfetaminy i pochodnych) na tej półkuli.

Mora powiedział, że grupa działała od 2004 roku i była prowadzona przez Chińczyka, który przyjął obywatelstwo Meksykańskie. Gangster podejrzewany o nadzór nad innymi obecnie pozostaje w ukryciu, najprawdopodobniej poza granicami kraju.

Udana operacja służb specjalnych powinna bardzo znacząco ograniczyć dostawy metaamfetaminy do Stanów Zjednoczonych, w których gangi latynoskie kontrolują przynajmniej 80 procent rynku.

 

 

 

 

 

 

 

 

Śmieszne historie


Śmieszne historie